Geburtstag?/Birthday?/Urodziny?

Tim Zankert, from: http://www.unsplash.com

Was feiere ich eigentlich, wenn ich meinen Geburtstag feiere?

***

Manche sagen, wie schön ist, dass es mich gibt, dass ohne mich die Welt weniger schön wäre.

Woher wissen sie das? Kennen sie mich aus früherem Leben, wie ich manche kenne? Deswegen kennen sie die Welt ohne mich?

Wenn es mich nicht gäbe, woher hätten sie es gewusst?

Oder ist es die nächste Floskel?

***

Was feiere ich dann?

Den biologischen Aspekt, dass ich als schnellstes Spermium zum Ziel geschafft habe?

Oder dass ich nach dem Zufallsprinzip zu den gehöre, die die Schwangerschaft überlebt haben?

Vielleicht dass die Biologie meiner Gattung geschafft hat, in mir die Gene weiter zu leiten? Das Wunder der Fortpflanzung?

Feiere ich, dass meine Mutter aus vielen Gründen — von animalischen, über sozialen, bis zu moralischen — mich ausgetragen hat?

Oder dass ich das Glück hatte, in diesem geografischen Raum geboren wurde, in dem das Klima und Elemente günstiger zum Leben sind?

Vielleicht geht es darum, dass aus unbekannten Gründen der Tod mich noch nicht ausgewählt hat?

Was für Grund habe ich zu feiern?

Dass ich nicht geschafft habe, mich von dem Leben eines Roboters zu befreien und immer noch nicht geschafft habe, eigenes Leben zu leben? Oder weil ich es geschafft habe?

Dass ich gelernt habe, meine Ignoranz, Arroganz, Ängste, Selbstzerstörung, Trennung von sich selbst und daraus resultierten Probleme und Krankheiten als etwas normales und akzeptablen zu nehmen?

Brauche ich den Geburtstag zu feiern, um einen Anlass zu haben mich wieder zu berauschen und vergessen, dass ich auf Nichts im Leben den Einfluss habe? Oder dass ich den Geburtstagswünschen aus der Angst mir die Hoffnung gegenüber den Ungewissen des Lebens aufbaue?

Soll ich vielleicht feiern, weil Das Leben in der Vielfalt, Ungewissheit, Chaos Ein Wunder ist?… Wofür brauche ich dann den Kalender, wenn jeder neue Tag Dieses Wunder mir schenkt…


What do I celebrate when I celebrate my birthday?

***

Some people tell me, they are glad I’m there, that without me the world would be less beautiful.

How can they know that? Do they know me from their previous lives, like I know them? Is this how they know a world without me?

If I wasn’t there, how do they have known it?

Or is it just another cliché?

***

What do I celebrate really?

The biological aspect, being the fastest spermatozoon that made it?

Or that I was the one that randomly survived the pregnancy?

Maybe that the biology of my species accomplished to carry the genes through me? The wonder of reproduction?

Do I celebrate the fact that my mother, for a variety of reasons – from animalistic, through social, up to moral – carried and delivered me to this world?

Or that I was lucky enough to be born in this geographical zone, in which climate and the natural elements are more favorable for life?

What is my reason to celebrate?

That I haven’t managed to free myself from a live of a robot and still haven’t managed to live my own live? Or that I did manage it?

That I’ve learned to take my ignorance, arrogance, fears, self-destruction, separation from myself and all the problems and illnesses that come with it as something normal and acceptable?

Do I need to celebrate my birthday in order to have a cause to intoxicate myself and forget that I don’t have power over anything that happens in live? In fear of the uncertainty of life I use the birthday wishes to build an illusion of hope.

Should I celebrate, because Life in its diversity, uncertainty, chaos is simply a Marvel? Why do I need the calendar? Every day bestows this Marvel upon me…


Co właściwie świętuję, kiedy obchodzę własne urodziny? 

***

Niektórzy mówią, że to piękne, że jestem, że beze mnie świat byłby mniej piękny. 

Skąd wiedzą to? Znają mnie z przeszłego życia, jak ja niektórych znam? Dlatego znają świat beze mnie? 

Gdyby nie było mnie, skąd wiedzieliby to? 

Czy to tylko taki kolejny frazes? 

***

Co świętuję więc? 

Ten biologiczny aspekt, że jako najszybszy plemnik dotarłem do celu? 

Czy może to, że na zasadzie przypadku należę do tych, którzy przeżyli ciążę? 

A może fakt, że biologia mojego gatunku dała radę przekazać dalej geny? Cud rozmnażania? 

Świętuję, że moja matka z wielu przyczyn — od animalistycznych, przez socjalne, po moralne — doniosła mnie? 

Albo że miałem szczęście urodzić w takim regionie geograficznym, w którym klimat i żywioły są lepsze do życia? 

A może o to idzie, że z nieznanych przyczyn śmierć mnie jeszcze nie wybrała? 

Jaki mam powód do świętowania? 

Że do tej pory nie dałem rady wyzwolić się z życia robota i nie dałem rady, aby żyć własnym życiem? Albo że już dałem radę? 

Że nauczyłem się brać własną ignorancję, arogancję, strachy, autodestrukcję, oddzielenie od siebie i rezultujące z tego problemy i choroby za coś powszechnego i akceptowalnego? 

Potrzebuję obchodzić urodziny, żeby mieć znowu okazję do otumanienia się i do zapomnienia, że w życiu nie mam wpływu na nic? 

Albo że na życzeniach urodzinowych ze strachu przed niepełnością życia stworzę sobie nadzieję? 

Powinienem może świętować, bo Życie jest Cudem w swojej różnorodności, niepewności i chaosie?… Po co więc potrzebuję kalendarza, jeżeli każdy nowy dzień ofiaruje mi ten Cud… 

Kommentar verfassen

Trage deine Daten unten ein oder klicke ein Icon um dich einzuloggen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden /  Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden /  Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden /  Ändern )

Verbinde mit %s

%d Bloggern gefällt das: